wtorek, 5 lutego 2013

opowiadanie rozdział 17

Myślałaś nad tym, czy urodzić to dziecko. Kochałaś je. Chciałaś je urodzić, choć byłaś bardzo młoda. David wiedział, że jeśli się zaprzesz, nie ustąpisz.
Pojechałaś do lekarza z Davidem. Powiedziałaś mu, że urodzisz to dziecko.
- W takim razie, przykro mi, nie podejmę się tego. nie chcę, ale postaram się znaleźć kogoś, kto się panią zajmie.
- Oczywiście, dziękuję.
Gdy wyszłaś, David podszedł do Ciebie, powiedziałaś mu, że nie podejmie się tego, ale znajdzie Ci nowego lekarza prowadzącego.
Po 10 minutach czekania podeszła do Was młoda lekarka.
- Witam, to ja będę pani lekarzem prowadzącym. - uśmiechnęła się d Ciebie i poszła sprawdzić Twoje papiery.
Staliście pod gabinetem lekarskim, czekając na lekarkę.
- Przecież ona sobie nie poradzi! Ile ona mogła odebrać porodów?! Dwa? A jeszcze z Twoim stanem zdrowia to nie możliwe! Nie chcę Cię stracić.
Zza drzwi wyszła lekarka.
- Dla pana wiadomości, uczestniczyłam w 684 porodach, nawet w ciężkich warunkach, do tego pani [t.n] jest już 4 osobą z takim stanem zdrowia, więc myślę, że mam wystarczające doświadczenie. - powiedziała to z uśmiechem na twarzy i poszła.
- Cięta riposta.
David najwyraźniej nie wiedział co powiedzieć, stał tak bezradnie z otwartymi ustami.
- No cóż, chyba teraz pozwolisz mi, żeby ona była lekarzem prowadzącym, co? - powiedziałaś ze śmiechem, odwróciłaś się na pięcie i poszłaś w stronę wyjścia.
- Zaraz, zaraz.. a pani gdzie idzie?
- No... do domu.
- Jeżeli chce pani urodzić to dziecko, musi pani zostać w szpitalu.
- Mogę chociaż pojechać po rzeczy?
- No dobrze, ale pani narzeczony musi jechać z panią.
- Oczywiście. - 'narzeczony' jak to pięknie brzmi.
Podeszłaś do Davida, który przysłuchiwał się całej rozmowie.
- No co tak stoisz? Chodź, narzeczony.
Gdy wyszliście ze szpitala, gorzej się poczułaś. Upadłaś na ziemię i złapałaś się za brzuch. Bardzo Cię bolał. Bałaś się. Bałaś się o Twoje dziecko. David szybko do Ciebie podbiegł.
- Kochanie, co jest?
- Nie wiem, brzuch mnie boli.. David, ja się boję o nasze dziecko! AAU!
- Wytrzymaj kochanie, już po kogoś lecę.
Po chwili przyszedł jakiś lekarz z pielęgniarką i noszami. Położyli Cię na nich i gdzieś zawieźli.
Obudziłaś się na sali szpitalnej, obok cały czas czuwał David. Płakał.
- Kochanie.. jak się czujesz? - powiedział, chlipiąc.
- Nie wiem. Dziwnie. Co z dzieckiem?
- No więc..
Przerwała mu moja lekarka prowadząca.
- Dzień dobry, już pani wie?
- Ale o czym?
- Nie zdążył pan?
- Nie, właśnie miałem jej powiedzieć..
- Ktoś mi powie, co tu się dzieje?
- Przykro mi to mówić.. poroniła pani.
- CO?!
- Na prawdę bardzo mi przykro. - wyszła.
Zaczęłaś płakać jak bóbr. David usiadł na Twoim łóżku i Cię przytulił płacząc.
- Wszystko będzie dobrze, kochanie, nie martw się. - powiedział.

Trochę smutny, ale cóż. Może jutro będzie następny ^^