Nawet nie wiem, jak znalazłam się w domu. Obudziłam się w swoim pokoju, a przez żaluzje przebijały się wiosenne promienie słoneczne.
Chciałam wstać, ale strasznie bolała mnie głowa. Miałam kaca.
Obróciłam się w stronę stolika nocnego, poszukałam po omacku telefonu i zadzwoniłam do Agnes. Po długim oczekiwaniu, odebrała. Zaczęła drzeć mi się do ucha, że zaraz będzie. Zdołałam powiedzieć 'Kup mi coś na kaca', rozłączyłam się i dalej poszłam spać.
Po dwudziestu minutach w przedpokoju rozległ się straszny hałas, rozsadzało mi głowę. Zaczęła się drzeć, że ma towar.
- Zamknij ryj, głowa mnie boli. - zdołałam powiedzieć, choć dużo mnie to kosztowało.
- Nie marudź, zrobię Ci jointa. - powiedziała już ciszej moja przyjaciółka.
Gdy zapaliłam, od razu poczułam się lepiej.
- Zrobisz mi zimny okład? Strasznie głowa mnie boli. - powiedziałam słabo.
- To na kaca nie pomoże!
- To co proponujesz? - zapytałam już trochę bardziej ożywiona.
- Dziś załatwiłam coś mocniejszego bo wiedziałam, że będzie trzeba przywrócić Cię do świata żywych. Masz straszne wory pod oczami. Hm. - przyjrzała mi się dokładniej. - schudłaś trochę. Swoją drogą, co Ty wczoraj brałaś, że miałaś aż tak dobry humor? Wydaje mi się, że to nie była amfa, co nie?
-Owszem, to był speed ale podany w inny sposób. Dał mi w żyłę, mówię Ci, uczucie zajebiste! - powiedziałam podekscytowana.
- Masz jakieś strzykawki? Muszę koniecznie spróbować!
- Coś Ty, nie mam. Widzisz, jak mamusia o mnie dba?
Patrzyłam na Agnes, która krzątała się po domu.
- No kurwa, dajesz ten towar czy nie?! - powiedziałam trochę poddenerwowana.
- Boże, chwila no! Swoją drogą.. - jak mnie ona denerwuje. Cały czas powtarza 'swoją drogą'. - mogłabyś ruszyć ten tyłek, nie jesteś obłożnie chora. A, i masz mi oddać za wczorajszy towar i dzisiejszy.
I tak zostałam w łóżku. Nie chciało mi się wstawać, a Agnes przyniosła mi moją działkę.
- Chodź tu. wysypała na moje biurko biały proszek i podzieliła go.
- Co to jest?
- Kokaina.
Najpierw Agnes sama wciągnęła, a potem dała mi.
Na efekty nie trzeba było długo czekać, parę chwil później miałam wspaniały humor. Wyszłam na balkon i krzyknęłam:
- Dzień dobry LA!
Po czym usłyszałam jakiś dziwnie znajomy głos:
- Dzień dobry! - spojrzałam w dół. Osoba ta machała do mnie lewą ręką, a w prawej trzymała bukiet kwiatów. Uśmiechnął się, po czym wszedł do mojego bloku.
Usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Agnes! Otworzysz?
- Nie mam czasu, sama sobie otwórz, nie jestem Twoją służącą, żeby drzwi otwierać!
- To się pierdol. - dodałam pod nosem i udałam się w kierunku drzwi.
- Witam, to dla pięknej pani. - powiedział z uśmiechem, gdy otworzyłam drzwi.
- Proszę, wejdź.
- Nie jesteś skacowana?
- Hm. Byłam, ale moja kochana przyjaciółka załatwiła towar dziś rano. - gdy to mówiłam, cały czas uśmiechałam się, narkotyk działał bardzo silnie.
- Oh, to niepotrzebnie przyniosłem to? - powiedział i wyjął z kieszeni spodni działkę jakiegoś narkotyku.
Uśmiechnęłam się szeroko, podeszłam do niego i uwodzicielsko na niego spojrzałam, po czym zawiesiłam swoje chude ramiona na jego szyi.
- Wiesz, niezupełnie.
- Amanda do cholery... - z pokoju wyszła Agnes, wszystko psując.
- Hm, poznajcie się. To jest Axl.