Ah, macie :3 w ferie będę starać się, by notka była codziennie / co dwa dni. :*
Płakałaś cały czas, nie wiedziałaś, co robić.
Poszłaś na jakieś badania, by zobaczyć, czy guz nie powiększył się. Po dwóch godzinach czekania z gabinetu wyszedł lekarz i zostałaś zaproszona do gabinetu.
- Proszę, niech pani lepiej usiądzie.
Posłusznie wypełniłaś polecenie. Bałaś się.
- Nigdy czegoś takiego nie widziałem. To na prawdę niesamowite! Widzi to pani? W tym miejscu był guz - teraz już go nie ma. Bardzo możliwe, że sprzęt nie działał prawidłowo, nie wiem. Musimy powtórzyć badanie jeszcze raz. Może pani przyjść jutro, by je powtórzyć, już dość późno.
Nie wiedziałaś, co powiedzieć. Byłaś zaskoczona.
- Oczywiście, przyjdę jutro. A co z dzieckiem?
- Oh, musi się pani oszczędzać, zapomniałem, przepraszam.
- Nie ma sprawy, to ja już pójdę.
Uścisnęłaś rękę lekarzowi i wyszłaś z gabinetu.
Poszłaś do domu Davida. Gdy weszłaś, siedział z pochmurną miną, wyraźnie nad czymś myślał.
- Kochanie, już jestem!
- Oh, cześć. - był myślami nieobecny.
- Słuchaj, bo... - opowiedziałaś mu wizytę w szpitalu. Od razu się rozweselił.
- Oh, kochanie, to wspaniale! Nawet nie wiesz, jak się cieszę! Pojadę jutro z Tobą do szpitala.
- Nie, nie trzeba, na prawdę, poradzę sobie.
Usiedliście w salonie na kanapie, włączyliście telewizor i oglądaliście jakieś programy telewizyjne w objęciach.
Obudziłaś się w łóżku, w sypialni Davida. Wyszedł gdzieś. Wstałaś, umyłaś i ubrałaś się, zjadłaś śniadanie i pojechałaś do szpitala. Tam robili to samo co wczoraj. Teraz nie czekałaś tak długo - zaledwie po 15 min. lekarz poprosił Cię do gabinetu.
- To na prawdę niesamowite, lecz mam dla pani złą wiadomość. Rak powrócił, jest dużo mniejszy. Da się go wyciąć za pomocą operacji. Aczkolwiek jest po drugiej stronie mózgu, niż był przedtem. Niestety potem będzie musiała pani przejść przez chemioterapię, wtedy jest duże ryzyko, że pani poroni, przykro mi.
- Będę żyła?
- Tak, pani tak, ale niestety pani dziecko raczej tego nie przeżyje. Proszę przyjść za tydzień, ustalimy termin operacji.
- Oczywiście. - pożegnałaś się i wyszłaś, tym razem o wiele smutniejsza.
- Kurwa, co oni sobie myślą?! Robią nadzieję, a potem co? Porozpierdalam ich tam zaraz! - David nie krył swej złości. No cóż, mogłaś się tego spodziewać.
Poszłaś do kawiarni, by wszystko przemyśleć. To na prawdę trudne. Z jednej strony to dobrze, że nie będzie tego dziecka. Bo w końcu jesteś jeszcze za młoda na matkę, ale w końcu to dziecko Twoje i Davida. Może lekarz coś wskóra.
Tydzień później pojechałaś znowu do lekarza, ale przedtem wykonałaś po raz trzeci to samo badanie.
- Nie ma na co czekać, operacja odbędzie się za miesiąc.
A co ze szkołą? Przecież za miesiąc zaczyna się szkoła.
Po zapoznaniu się z przebiegiem operacji szybko wyszłaś ze szpitala, po czym zadzwoniłaś do swojej matki i wszystko jej powiedziałaś.
CDN...
niedziela, 27 stycznia 2013
opowiadanie rozdział 15
Subskrybuj:
Posty (Atom)