wtorek, 29 stycznia 2013

opowiadanie rozdział 16, +18 again

Nie chcesz czytać tego rozdziału, bo +18? trudno, nie czytaj, jakoś przeżyję : )

Wieczorem położyłaś się w sypialni Davida, odwróciłaś się tyłem do drzwi. Po chwili usłyszałaś, jak ktoś wchodzi do sypialni. To David. Położył się przy Tobie i objął Cię, po czym zaczął zsuwać z Ciebie spodenki i zaczął całować po szyi. Odwróciłaś się, położyłaś się na plecach, po czym on wszedł na Ciebie. Zdjął z Ciebie i z siebie koszulkę. Cały czas całował Cię po szyi i piersiach. Wplotłaś swoje dłonie w jego włosy i jęczałaś cicho do jego ucha. Zdjął swoje bokserki i delikatnie w Ciebie wszedł, całując Cię czule w usta. Twoje jęki stawały się coraz głośniejsze.
- MOCNIEJ, KURWA! - jęknęłaś głośno.
Zadzwonił telefon, psując wszystko. Tata. Odebrałaś, a David nie wychodził z Ciebie, cały czas całował Cię po szyi i piersiach.
- Córeczko, wszystko w porządku? Biegasz? Wiesz, że nie możesz. - na szczęście niczego nie podejrzewał. 
Po krótkiej rozmowie, gdy się rozłączyłaś, postanowiłaś ukarać Davida za to, co robił, gdy rozmawiałaś z tatą.
Zmieniliście pozycję, teraz to Ty miałaś nad wszystkim kontrolę. Wstałaś. Wiedziałaś, że David trzyma pod łóżkiem zabawki erotyczne, zajrzałaś tam. CO?! Znalazłaś dildo. Rzuciłaś je w kąt. Znalazłaś za to kajdanki. Różowe. No nic. Przykułaś go do łóżka. Dalej. Znalazłaś pejdż. Ciekawe.
- Zaczynamy zabawę, kotku.
Biłaś go delikatnie, stojąc nad nim. Niby przypadkiem, raz po raz zaczepiałaś nogą o jego penisa. Uśmiechałaś się do niego, a po jego minie można było wywnioskować, że jest mo dobrze. Nawet bardzo dobrze.
- Lubisz to, suko?!
- Nie poznaję Cię. Ale bardzo mi się to podoba!
Usiadłaś na jego brzuchu. Odłożyłaś pejdż i położyłaś swoje ręce na jego pupie, po czym włożyłaś mu tam dwa palce. Długo nie czekałaś. Po paru minutach spuścił się na Twoje plecy.
Teraz postanowiłaś, że ma Ci się odpłacić. Przecież on już doszedł, teraz jego kolej na zaspokojenie Ciebie. Usiadłaś mu na twarzy i kazałaś mu tam wszystko dokładnie wylizać. Gdy doszłaś, poszłaś do łazienki, a Davida zostawiłaś samego, przykutego do łóżka.
Gdy wróciłaś, David zaczął błagać, byś go wypuściła, bo kajdanki go uwierają.
- Gdzie kluczyk?
- jaki kluczyk? A nie było przy kajdankach? Nie wkurwiaj mnie, muszą być.
- No nie ma. Czekaj.
Przez przypadek wyrzuciłaś kluczyk razem z dildo. Odkułaś go, a następnie położyłaś się.
- Dziękuję, to było wspaniałe kochanie. - szepnął Ci do ucha David, po czym pocałował w szyję. Poszliście spać nago, wtuleni w siebie.

Może być? :D następna notka będzie już normalna. XD

niedziela, 27 stycznia 2013

opowiadanie rozdział 15

Ah, macie :3 w ferie będę starać się, by notka była codziennie / co dwa dni. :*
Płakałaś cały czas, nie wiedziałaś, co robić.
Poszłaś na jakieś badania, by zobaczyć, czy guz nie powiększył się. Po dwóch godzinach czekania z gabinetu wyszedł lekarz i zostałaś zaproszona do gabinetu.
- Proszę, niech pani lepiej usiądzie.
Posłusznie wypełniłaś polecenie. Bałaś się.
- Nigdy czegoś takiego nie widziałem. To na prawdę niesamowite! Widzi to pani? W tym miejscu był guz - teraz już go nie ma. Bardzo możliwe, że sprzęt nie działał prawidłowo, nie wiem. Musimy powtórzyć badanie jeszcze raz. Może pani przyjść jutro, by je powtórzyć, już dość późno.
Nie wiedziałaś, co powiedzieć. Byłaś zaskoczona.
- Oczywiście, przyjdę jutro. A co z dzieckiem?
- Oh, musi się pani oszczędzać, zapomniałem, przepraszam.
- Nie ma sprawy, to ja już pójdę.
Uścisnęłaś rękę lekarzowi i wyszłaś z gabinetu.
Poszłaś do domu Davida. Gdy weszłaś, siedział z pochmurną miną, wyraźnie nad czymś myślał.
- Kochanie, już jestem!
- Oh, cześć. - był myślami nieobecny.
- Słuchaj, bo... - opowiedziałaś mu wizytę w szpitalu. Od razu się rozweselił.
- Oh, kochanie, to wspaniale! Nawet nie wiesz, jak się cieszę! Pojadę jutro z Tobą do szpitala.
- Nie, nie trzeba, na prawdę, poradzę sobie.
Usiedliście w salonie na kanapie, włączyliście telewizor i oglądaliście jakieś programy telewizyjne w objęciach.
Obudziłaś się w łóżku, w sypialni Davida. Wyszedł gdzieś. Wstałaś, umyłaś i ubrałaś się, zjadłaś śniadanie i pojechałaś do szpitala. Tam robili to samo co wczoraj. Teraz nie czekałaś tak długo - zaledwie po 15 min. lekarz poprosił Cię do gabinetu.
- To na prawdę niesamowite, lecz mam dla pani złą wiadomość. Rak powrócił, jest dużo mniejszy. Da się go wyciąć za pomocą operacji. Aczkolwiek jest po drugiej stronie mózgu, niż był przedtem. Niestety potem będzie musiała pani przejść przez chemioterapię, wtedy jest duże ryzyko, że pani poroni, przykro mi.
- Będę żyła?
- Tak, pani tak, ale niestety pani dziecko raczej tego nie przeżyje. Proszę przyjść za tydzień, ustalimy termin operacji.
- Oczywiście. - pożegnałaś się i wyszłaś, tym razem o wiele smutniejsza.
- Kurwa, co oni sobie myślą?! Robią nadzieję, a potem co? Porozpierdalam ich tam zaraz! - David nie krył swej złości. No cóż, mogłaś się tego spodziewać.
Poszłaś do kawiarni, by wszystko przemyśleć. To na prawdę trudne. Z jednej strony to dobrze, że nie będzie tego dziecka. Bo w końcu jesteś jeszcze za młoda na matkę, ale w końcu to dziecko Twoje i Davida. Może lekarz coś wskóra.
Tydzień później pojechałaś znowu do lekarza, ale przedtem wykonałaś po raz trzeci to samo badanie.
- Nie ma na co czekać, operacja odbędzie się za miesiąc.
A co ze szkołą? Przecież za miesiąc zaczyna się szkoła.
Po zapoznaniu się z przebiegiem operacji szybko wyszłaś ze szpitala, po czym zadzwoniłaś do swojej matki i wszystko jej powiedziałaś.
CDN...

czwartek, 17 stycznia 2013

opowiadanie cz. 14

MASZ, KAŚKA I SIĘ CIESZ, NIE BĘDĘ TEGO WIĘCEJ PISAĆ.
Znajdują się tu sceny +18 więc jak nie chcecie, to nie czytajcie. Nie wierzę, że to piszę.

Lekarz postanowił, że wypisze Cię ze szpitala, żebyś jeszcze skorzystała z tej pięknej pogody. Pojechałaś z Davidem do jego domu i postanowiłaś coś zjeść. Robiłaś sobie kanapki, gdy poczułaś czyjeś ręce na swoich biodrach. Poczułaś przyjemne ciepło na swoim karku. Jego oddech był taki cudowny. Szepnął w moje ucho:
- Kochanie, proszę, spędźmy razem czas, nie bądź ciągle zła... - jego miękki głos zwalał z nóg, choć wciąż byłaś zła, że pobił Francisco.
- Nie teraz, jestem głodna, zostaw. - powiedziałaś stanowczym głosem.
Nie odpuszczał. Jeździł rękoma wzdłuż Twojego tułowia, oparłaś głowę o jego ramię, a on zaczął całować Cię po szyi. Robił to subtelnie, bardzo Ci się podobało, ale postanowiłaś to przerwać.
- Jestem głodna, zostaw.
- Wiem, że nie możesz mi się oprzeć, tylko się droczysz. - czy on na prawdę musi czytać w Twoich myślach?
Odwróciłaś się do niego i zaczęłaś całować, jednocześnie odsuwając składniki kanapki na bok tak, byś mogła usiąść. Zrobiłaś to i oplotłaś swoje nogi wokół jego bioder. Całowaliście się i przytulaliście. W pewnym momencie David zaczął zdejmować Twoją bluzkę, nie opierałaś się, po chwili Ty zdjęłaś jego. Gdy zobaczyłaś jego torsh, przygryzłaś wargę i się uśmiechnęłaś, odwzajemnił uśmiech, a zaraz po tym znów wpił się w Twoje usta. Całowaliście się tak jeszcze trochę, gdy nagle złapał Cię za pupę i podniósł, po czym zaniósł do sypialni wciąż całując.
Położył Cię delikatnie na łóżku, po czym zdjął swoje spodnie, został w samych bokserkach, wyglądał bardzo seksownie. Podniosłaś pupę do góry, by mógł zdjąć też Twoje spodnie. Zsunął również Twoje majtki, zostałaś w samym staniku, chociaż jego też się szybko pozbyliście. Na koniec jego bokserki. Mmm, to Cię zupełnie rozpaliło. Rzuciłaś go na  łóżko i zaczęłaś się z nim droczyć. Całowałaś go po całym torsie, a gdy byłaś blisko jego bokserek, po prostu omijałas 'to' miejsce. Czułaś, że jest mu dobrze, jego jęki były coraz to głośniejsze, aż w końcu powiedział:
- Kochanie, mogłabyś...?
- Nie.
- Ale proszę, Już długo nie wytrzymam.
- Ah, no dobrze.
Usiadłaś na jego 'sprzęt'. Było Ci cholernie dobrze, Twoje jęki można było słyszeć w całym domu, chociaż on też nie był gorszy. Po 10 minutach doszliście razem.
- Byłaś wspaniała, kocham Cię.

Po tygodniu od tego wspaniałego seksu miałaś mdłości. Poszłaś do lekarza, zapytać, o co chodzi.
- Jest pani w ciąży.
Świat Ci się zawalił. Miałaś prawie 16 lat, raka mózgu, 2 tygodnie życia, a dziś okazało się, że jesteś w ciąży. Nie wiedziałaś, co ze sobą zrobić. Zaczęłaś płakać.

sobota, 12 stycznia 2013

opowiadanie cz. 13

Hej <3
Chyba nie zaznam spokoju, dopóki nie dodam dziś nowego posta :D a więc macie <3

Po zakupach poszliście na kolację do restauracji przy plaży. Zachodzące słońce wyglądało pięknie. Zjedliście i wracaliście już do pokoju Davida, gdy nagle zrobiło Ci się słabo. Obudziłaś się w szpitalu. Byłaś przypięta do różnych urządzeń.
- Co mi jest?! - zaczęłaś krzyczeć. Podniosłaś głowę, ale zaraz ją opuściłaś, bo strasznie kręciło Ci się w głowie.
Po chwili przyszła do Ciebie pielęgniarka.
- Przepraszam, gdzie mój chłopak? Mogę go zobaczyć?
- Czeka na panią na korytarzu. Proszę zachować cierpliwość, podam pani leki i będzie pani mogła się z nim zobaczyć.
- Nie wezmę żadnych leków! Proszę mnie wypuścić!
- Zostanie pani do obserwacji do jutra. Zrobimy badania i zobaczymy, co będzie się dalej działo.
Byłaś wkurwiona. Miałaś ochotę nawrzucać tej pielęgniarce, żeby coś zrobiła, żebyś dziś już wyszła, ale jakoś nie miałaś siły, więc poszłaś spać.
Rano obudziłaś się z potwornym bólem głowy. Gdy tylko się ruszyłaś, bolało jeszcze bardziej. Lekarze zabrali Cię na badania. Potem cały czas spałaś.
Obudziłaś się rano, był przy Tobie David. Był ubrany w fartuch szpitalny. Gdy zobaczył, od razu się podniósł. Był załamany, wręcz powstrzymywał łzy.
- Kochanie.. żyjesz.. - trochę się zdziwiłaś z tego, co powiedział, ale nie wnikałaś. - Chcesz, żeby przyszli tu Twoi rodzice? Stoją za drzwiami.
- N - nie, zostań tu. - ledwo to powiedziałaś.
Wkrótce zasnęłaś. Obudziłaś się, gdy lekarz przyszedł, lecz nie dałaś tego po sobie poznać. Nie wyszli z sali, rozmawiali przy Tobie.
- Ile jej zostało?
- Nie więcej, niż 3 tygodnie.
David się rozpłakał, po czym wyszedł z sali. Widziałaś, jak mówi coś Twoim rodzicom, po czym Twoja mama zaczęła płakać, a Twój tata ją przytulił.
To znaczy, że za 3 tygodnie umrzesz? To był impuls. Wstałaś, z dziwną lekkością podeszłaś do drzwi sali, po czy wyszłaś na korytarz. Gdy Twoja mama Cię zobaczyła podbiegła do Ciebie i przytuliła mocno. Brakowało Ci tlenu. W końcu Twój tato odciągnął ją od Ciebie. Z sali dobiegał pisk. No tak, te różne, dziwne urządzenia piszczały, bo je odkleiłaś. Lekarz przybiegł pod Twoją salę, a gdy Cię zobaczył, nogi mu się ugięły, usiadł.
- Jak?
- Ale co? - udawałaś zdziwienie.
- Masz raka mózgu. Zostały Ci 3 tygodnie życia.
- Czuję się całkiem dobrze. Tylko jakoś kręci mi się w głowie.
- Proszę, idź do sali i połóż się, zaraz do Ciebie przyjdę.

CDN...


ah, macie XD może być? piszcie komentarze, to dla mnie wiele znaczy, na prawdę <3
możecie zadawać pytania na  http://ask.fm/aniaaXDDD :)