wtorek, 5 marca 2013

opowiadanie cz. 2

Wróciłyśmy do domu około 3 nad ranem. Dziś też postanowiłam nie iść do szkoły, Agnes też nie. Spałyśmy do 13, potem Agnes musiała iść. Około 17 mama przyjechała. Od razu zaczęła się mną interesować:
- Słuchaj, nasza sąsiadka widziała Cię z Agnes o 3 nad ranem, jak wchodziłyście do klatki.
- No bo.. bo ona dziś u mnie nocowała i postanowiłyśmy pójść do sklepu całodobowego po chipsy.
- No dobra... idź już.- czułam, że nie do końca mi wierzyła, ale w końcu dała mi spokój.
Poszłam do pokoju i siedziałam do wieczora przed laptopem. Wieczorem przyszła do mnie mama.
- Kochanie, może pojechałabyś w tym tygodniu do taty? - nie wspominałam? Moi rodzice się rozwiedli, gdy miałam 5 lat. Od tego czasu co jakiś czas jeżdżę do taty, wtedy też chodzę do szkoły, tata mieszka 25 min. od mojej szkoły, po drugiej stronie Warszawy.
- No nie wiem, tata mówił, że wyjeżdża w delegację.
- Porozmawiam z nim, może pojedziecie razem.
Nawet nie zapyta, czy ja tego chcę, strasznie mnie to denerwuje, że porusza mną jak marionetką, to straszne. Jeszcze tylko 3 lata i mnie u niej nie będzie, wylatuję do stanów, do cioci.
Znowu wsadziłam nos w komputer i włączyłam Marilyna Mansona, żeby ją zdenerwować. Wyszła, mówiąc coś w stylu 'czego Ty słuchasz, dzieciaku'. Wzięłam głośność na full, zaczęłam śpiewać i machałam głową.
Następnego dnia powiedziałam mamie, że głowa mnie boli, powiedziała, że mam nie udawać, po prostu mogę zostać w domu. Gdy wyszła do pracy, poszłam do parku pospacerować. Wydawało mi się, że co czwarty przechodzeń to ćpun. Usiadłam na ławce. Po chwili obok mnie usiadła jakaś dziewczyna, okazało się, że to moja przyjaciółka ze starej szkoły.
- Jak Ci idzie w szkole?
- Mogło być lepiej.
- Wiesz co, mam taki świetny lek, który pomógł mi w nauce.
- Lek? Jaki?
- Nie znam nazwy, ale on na prawdę jest super, przetestowany przeze mnie! Masz - wcisnęła mi małą ampułkę do ręki. - jak będziesz chciała - spróbujesz.
- Jasne, hm, dzięki! Daj mi swój numer telefonu, może się jeszcze zdzwonimy!
Pożegnałyśmy się i poszła w swoją stronę.
Tymczasem zadzwoniła do mnie Agnes. Tym razem to ja miałam u niej 'nocować'. Jej rodzice wyjeżdżają na weekend.
Znowu poszłyśmy do 'Stereo', ale przedtem cały czas myślałam o tym, czy rzeczywiście myślałam, czy nie spróbować tego 'leku'.
W klubie znów świetnie się bawiłyśmy. Miałyśmy stałą paczkę. W pewnym momencie ktoś zapytał nas, czy zapalimy skręta. Trochę się wahałyśmy, ale w końcu zapaliłyśmy. Leżałyśmy potem na kanapach i rozkoszowałyśmy się, niczym nie martwiąc.


CND...