czwartek, 14 marca 2013

część 4

PISANE PODCZAS ROZMÓW NA SKYPE Z KASIĄ I PAULINĄ <3

W 'Stereo' wciągnęłam amfetaminę i od razu poczułam się lepiej. Agnes też wciągnęła i poszła tańczyć. Ja natomiast rozmawiałam z ludźmi, którzy jeszcze nie wciągali. Czułam się w pewnym sensie od nich lepsza, gdyż o wszystko mnie pytali. Byłam bardzo rozmowna, więc na wszystkie pytania chętnie odpowiadałam, ale po chwili mi się to znudziło i poszłam od nich. Znajomy dał mi zajarać marychę. Nawet nic za to nie chciał, co było dziwne.
Gdy wypaliłam, poszłam szukać Agnes, jednak nie mogłam jej znaleźć. Popytałam trochę znajomych i jeden z nich powiedział mi, że ostatnio widział ją, gdy wchodziła do łazienki. Poszłam więc tam.
- Agnes?! Gdzie jesteś?!
Kopałam wszystkie drzwi od kabin po kolei, by w końcu znaleźć Agnes. Znalazłam ją w ostatniej kabinie, leżała nieprzytomna.
- Agnes, Ty żyjesz? Agnes! - sprawdziłam jej tętno. Żyła. Odetchnęłam z ulgą. Po chwili się ruszyła.
- Co jest? Zostaw mnie! - wstała i wyszła. Tak po prostu.
Wstałam i rozejrzałam się po kabinie. Żadnych śladów, igieł, krwi, czy chociażby łyżki. Czyli wszystko w porządku.
Poszłam z powrotem na salę. Agnes właśnie piła drinka.
- Odstaw to, wracamy.
- Co? Ja nigdzie nie wracam, weź się odpieprz.
- Wracamy! - szarpnęłam ją za ramię i pociągnęłam w stronę wyjścia.
- Co to było? Dlaczego zemdlałaś w łazience? - wydarłam się na nią, kiedy wyszłyśmy już z klubu.
- Co? Ja... ja nic nie pamiętam!
- Serio, kurwa, serio?! Wkurzasz mnie.
Wracałyśmy do domu nic nie mówiąc.
Rano, gdy wstałam Agnes już nie było. Drzwi otwarte - fajnie, nawet nie pomyślała, żeby zamknąć na klucz, który leżał na półce. Poszłam zobaczyć, czy zabrała swoje rzeczy. Zostawiła je!
Zrobiłam sobie śniadanie i kawę. Gdy kończyłam jeść, usłyszałam dzwonek do drzwi. Ujrzałam w nich Agnes! W dłoniach miała siatki z zakupami.
- Heej, mogę wejść?
- No, tak. Jasne, wchodź.
- O, widzę, że kończysz już śniadanie, szkoda. Zrobiłam zakupy.
- Możesz je zabrać do siebie. - może byłam dla niej zbyt szorstka, ale należało się jej po tym, jak mnie potraktowała wczoraj wieczorem.
- Słuchaj, ja nie pamiętam, co się wczoraj wydarzyło, ale przepraszam.
- Na serio nic nie pamiętasz?
- Tak, mam nadzieję, że nie sprawiłam Ci przykrości.
Zastanowiłam się nad tym, co mi powiedziała. Może ktoś jej czegoś dosypał? Przecież praktycznie cały czas piła drinki.
Wysypałam połowę ampułki i wciągnęłam. Od razu poczułam się lepiej. Agnes chyba wciągnęła, bo miała rozszerzone źrenice.
Wieczorem poszłyśmy do słynnego już klubu, jednak ja nie poszłam tam, żeby się bawić, poszłam, by dowiedzieć się, dlaczego Agnes nie pamiętała dzisiejszej nocy.


no tak, pewnie jest w chuj błędów, ale to dzięki Kasi, która mnie popędzała. pozderki <3