niedziela, 11 listopada 2012

opowiadanie cz. 10

HEEJ <3 jak widzicie, nowy wystrój bloga. podoba się? ;3 Postanowiłam coś tu zmienić, bo tamten wystrój już mi się nie podobał. Coś dużo postów ostatnio dodaję ;o (DZIĘKUJĘ KASI, ANICIE I PRZEMKOWI, WIEM, ŻE TO CZYTACIE ♥ )


- Cześć, jestem Christiano.
- A ja [t.i]
- Pewnie zastanawiasz się, jakim cudem się tu znaleźliśmy. Ty, ja, Francisco, i ten Twój...
- David. - poczułaś się zażenowana całą tą sytuacją.
- To było tak: David przyszedł do Francisco, akurat u niego byłem. David zrobił awanturę Francisco, że jest gejem i zepsuje reputację hotelu. Zaczęli się bić. Chciałem ich rozdzielić, ale nic z tego. Zadzwoniłem po ochronę, a oni po karetkę.
- To w końcu jesteście razem?
- Tak. - Christiano zachowywał się trochę dziwnie. Był jakiś nieobecny.
- Ile czasu już to ukrywacie?
- 2 miesiące, 1 tydzień, 4 dni i 16 godzin.
- A wiesz coś o Monice?
- Nie, kto to?
- Ona. - wskazałaś na dziewczynę idącą po szpitalnym korytarzu w waszą stronę.
Wstałaś, przywitałaś się z nią i poprosiłaś na stronę.
-Tak, wiem, może być Ci z tym trudno, ale musisz go zrozumieć.
- Ale co ja mam zrozumieć?! Że przez te 2 miesiące mnie okłamywał, mówiąc, że mnie kocha!? Nawet nie wiesz, jak ja się teraz czuję.
- Wyobrażam to sobie. W końcu raz też mi się to przytrafiło.
- Ale wtedy to było nieporozumienie! A to?!
- PROSZĘ MÓWIĆ CISZEJ!!! - usłyszałyśmy kobiecy, skrzekliwy głos. - TO SZPITAL, A NIE PASTWISKO!!!
Starsza pielęgniarka popatrzyła na nas, jak na opętane.
- Poczekaj, może Francisco wyjaśni Ci to, jak dojdzie do siebie.
- Nie chcę z nim rozmawiać. 
- Ale on musi Ci to wytłumaczyć! Daj mu chociaż szansę!
-No dobra, zadzwonisz do mnie, jak będzie można już ich odwiedzić? Bo teraz urwałam się na chwilę z pracy, muszę wracać.
- Jasne. - zapisałaś jej numer, a ona poszła. 
Nie minęła godzina, wychodzi lekarz z sali, w której leżał David i Francisco. Od razu, Ty i Christiano, podrywacie się i podbiegacie do lekarza.
- I jak z nimi? - krzyczycie jedno przez drugie.
- CISZA, ILE RAZY MAM POWTARZAĆ, TO NIE PASTWISKO!!! - Znów zawyła pielęgniarka. Denerwująca ta kobieta, pomyślałaś.
- Jest coraz lepiej. Pan David odzyskał przytomność, ale jest przemęczony. Natomiast Francisco... z nim jest o wiele gorzej. 
- Co z nim? - zapytał, uspokojony, lecz nadal zdenerwowany, Christiano.
- Na razie nie możemy nic powiedzieć, muszą zostać wykonane odpowiednie badania. Mogą już państwo wracać do domu, dziś nie będzie wyników.

piątek, 9 listopada 2012

opowiadanie cz. 9.

heey, kolejny post! *__*

- a co słyszałeś? Mówił coś?
- Mówił, że jest napalony. Boże, kurwa..
Zamknęłaś mu usta pocałunkiem. Nie chciałaś, aby już o tym mówił, jak ma przeklinać. Jutro, jak odpocznie, to pogadacie.
Poszliście spać. David jeszcze trochę się wkurwiał, ale skutecznie do zamknęłaś. Postanowiliście spędzić ten czas, by się zrelaksować. Poszliście na plażę, potem na Wasz basen (od teraz jest Wasz, w końcu od tego basenu się zaczęło). Potem na siłownię i do sauny. Na koniec poszliście na kolację. No i wtedy się zaczęło. Od razu, gdy weszliśmy do restauracji zauważyliśmy JEGO. David się nagrzał i chciał mu najebać, za to, że jest pedałem.  Trochę się wkurzyłaś, dlatego, że będzie przypał, ale też dlatego, że nie ma za grosz tolerancji do własnego brata! W końcu jakoś go poprosiłaś, żebyście poszli do innej restauracji. Ale David był cały czas wkurwiony. Byłaś na niego zła, że nie mogliście spędzić jednego wieczoru tak, by nikt Wam nie przeszkadzał. Powiedziałaś mu o tym, a on na to:
-  Przepraszam Cię, ale po prostu teraz jak słyszę Jego imię, to aż mną telepie. To co powiesz na kino a potem na pizzę Przytyjesz wreszcie trochę!
Zgodziłaś się, ale nie do końca wierzyłaś jego zamiarom.
Po filmie poszliście na pizzę, tak jak obiecał, a potem do Twojego pokoju w hotelu. Zasnęłaś prawe od razu. Jednak David musiał trochę popracować, więc siedział z nosem w laptopie i coś robił.
Rano, po przebudzeniu się, Davida nie było. Była karteczka z napisem 'PRZEPRASZAM'. Potem było już tylko gorzej.
Zeszłaś do lobby. Było straszne zamieszanie. Zapytałaś pokojówki, co tu się dzieje.
- Idą! - krzyknęła. Odwróciłaś się i zobaczyłaś, jak wolontariusze znoszą dwa ciała w złotych foliach. 'Jeszcze żyją' - pomyślałaś. Wolontariusze znosili ciała Davida i Francisco.
W szpitalu nikt nie chciał Ci nic powiedzieć, bo nie jesteś z nimi spokrewniona. Potem dowiedziałaś się, że ich stan się polepsza. David miał złamane żebro i rękę, a Francisco nogę i wstrząs mózgu. Na szpitalnym korytarzu spotkałaś chłopaka, którego ostatnio widziałaś z Francisco. Podeszłaś, przedstawiłaś się i zaczęliście rozmawiać.

CDN...

piątek, 2 listopada 2012

opowiadanie cz. 8.

WITAM
dlaczego nie było notki? zgubiłam zeszyt! ale na szczęście go znalazłam i nikt go nie przeczytał <3

Kupiłaś sobie przepiękną suknię. Podczas tych zakupów poczułaś, że możesz powiedzieć: tak! jestem szczęśliwa! Mam kochającego chłopaka, który o mnie dla, cudownych rodziców i świetnych przyjaciół. Wracając z galerii do domu zaszłaś do Coffe Heaven. Zauważyłaś tam  dwóch mężczyzn.usiadłaś niedaleko nich. W jednym z nich widziałaś coś znajomego. Gdy Cię zauważył, zaczął się dziwnie zachowywać. Był zdenerwowany i trochę zmieszany. Poznałaś Go! To był Francisco! Jednak nie znałaś chłopaka, z którym On siedział. Francisco wstał, chłopak, z którym siedział, też wstał i pocałował Franka w usta! Dziwnie się poczułaś i odwróciłaś wzrok. Wyszli. Musiałaś to przemyśleć. Postanowiłaś najpierw porozmawiać z Frankiem, pozwolić mu, by to wyjaśnił. Wieczorem, przy kolacji, Francisco zachowywał się dziwnie, lecz udawałaś, że tego nie widzisz. Po kolacji poszliście z Davidem do Twojego pokoju.
- Widziałaś? Franek dziś bardzo dziwnie się zachowywał.
- Właśnie, muszę Ci coś powiedzieć.
- Mam mu zajebać?
- Nie, no coś Ty! Chodzi o to, że... że ja go widziałam w Coffe Heaven...
- Bardzo lubi to miejsce, nic dziwnego.
- Ale ja go widziałam z jakimś facetem...
- Może był na spotkaniu?
- Nie! Gdy mnie zauważył, zaczął się dziwnie zachowywać i nawet się ze mną nie przywitał, a gdy wychodził, ten facet, z którym był, pocałował go w usta na pożegnanie!
- Co?! Jezu! Mam brata geja! Przecież jak się ludzie dowiedzą, nasze dochody z hotelu spadną! Co on zrobił...
David wstał i zaczął się ubierać.
- Co ty robisz? Obiecałeś mi, że spędzisz ze mną cały wieczór!
- Przepraszam. - pocałował Cię czule - Ale muszę z nim pogadać.
- Tylko nie zrób mu krzywdy!
- Dobrze, obiecuję.
- Może pójść tam z Tobą?
- Nie, sam to załatwię.
- Przyjdź do mnie później!
- Okej, idę, pa!
- Pa! - pocałowałaś go na pożegnanie i poszłaś się umyć.
Wiedziałaś, że nie wróci zbyt szybko, więc posiedziałaś sobie 2 godziny w wannie i zrobiłaś sobie maseczkę. Gdy wyszłaś z łazienki z maseczką na twarzy na łóżku widzisz Davida. Zaczął się z Ciebie śmiać. Rzuciłaś w jego stronę ręcznik.
- Eej, no co!
- Nie śmiej się ze mnie! Ja się teraz nie mogę się teraz śmiać, bo mi maseczka popęka!
- Dobrze, już, dobrze, chodź tu.
Przytuliłaś się do niego.
- I jak? Porozmawiałeś z nim?
- Taak.
- No to mów!
- Mówił, że ściemniam, wyśmiał mnie i zamknął mi drzwi przed nosem.
- No przecież Ci mówiłam, że mogę z Tobą pójść! Przecież on mnie widział, więc powiedziałby prawdę.
- Ale jest coś dziwniejszego, usłyszałem męski głos z jego pokoju.

CDN...
mam nadzieję, że się Wam podobało ;>