- Jest z nią źle, ale nie chce się do tego przyznać. - usłyszałaś. Twoja matka powiedziała to do Davida. Już jesteś po rozmowie ze swoją matką.
Poczułaś się lepiej. Wciąż leżałaś w tym samym pokoju, ale było jaśniej, łóżko było blisko okna, więc podziwiałaś piękne widoki leżąc, gdyż David nie pozwalał Ci wstać z łóżka.
Rozmawiali jeszcze trochę, po paru minutach pożegnałaś się ze swoją mamą i wyszła. David podszedł i położył się obok Ciebie.
- Zabieram Cię gdzieś dzisiaj, ubieraj się. Przyniosłem Twoje rzeczy, będziesz u mnie spała. Chodź, pomogę Ci wstać.
Posłusznie wstałaś, nie chciałaś mu nic mówić, że czujesz się dobrze i sama wstaniesz, bo i tak nic by to nie dało. Gdy tylko wstałaś opadłaś na tors Davida. Na prawdę byłaś aż tak słaba? To tylko 4 dni nie ruszania kończynami, dziwne.
Dwie godziny na nowo uczyłaś się chodzić. Czułaś, że David coś przed Tobą ukrywa.
- Kochanie, chcesz mi coś powiedzieć?
- Ale o co chodzi?
- Widzę, że coś Cię gnębi. Powiedz mi, co.
- [t.i] na razie nie mogę, dowiesz się w swoim czasie.
Nie pytałaś o nic więcej. O 16 poszliście do galerii handlowej, togo Ci było trzeba.
CDN...
wiem, że krótka, ale nie mam weny, chodzę cały czas wkurwiona, ale po sylwestrze to się na pewno zmieni, obiecuję <3 w końcu nowy rok, nowe wyzwania, nie?
JUST HAVE FUN, ENJOY THE MOMENT! <3