Myślałaś nad tym, czy urodzić to dziecko. Kochałaś je. Chciałaś je urodzić, choć byłaś bardzo młoda. David wiedział, że jeśli się zaprzesz, nie ustąpisz.
Pojechałaś do lekarza z Davidem. Powiedziałaś mu, że urodzisz to dziecko.
- W takim razie, przykro mi, nie podejmę się tego. nie chcę, ale postaram się znaleźć kogoś, kto się panią zajmie.
- Oczywiście, dziękuję.
Gdy wyszłaś, David podszedł do Ciebie, powiedziałaś mu, że nie podejmie się tego, ale znajdzie Ci nowego lekarza prowadzącego.
Po 10 minutach czekania podeszła do Was młoda lekarka.
- Witam, to ja będę pani lekarzem prowadzącym. - uśmiechnęła się d Ciebie i poszła sprawdzić Twoje papiery.
Staliście pod gabinetem lekarskim, czekając na lekarkę.
- Przecież ona sobie nie poradzi! Ile ona mogła odebrać porodów?! Dwa? A jeszcze z Twoim stanem zdrowia to nie możliwe! Nie chcę Cię stracić.
Zza drzwi wyszła lekarka.
- Dla pana wiadomości, uczestniczyłam w 684 porodach, nawet w ciężkich warunkach, do tego pani [t.n] jest już 4 osobą z takim stanem zdrowia, więc myślę, że mam wystarczające doświadczenie. - powiedziała to z uśmiechem na twarzy i poszła.
- Cięta riposta.
David najwyraźniej nie wiedział co powiedzieć, stał tak bezradnie z otwartymi ustami.
- No cóż, chyba teraz pozwolisz mi, żeby ona była lekarzem prowadzącym, co? - powiedziałaś ze śmiechem, odwróciłaś się na pięcie i poszłaś w stronę wyjścia.
- Zaraz, zaraz.. a pani gdzie idzie?
- No... do domu.
- Jeżeli chce pani urodzić to dziecko, musi pani zostać w szpitalu.
- Mogę chociaż pojechać po rzeczy?
- No dobrze, ale pani narzeczony musi jechać z panią.
- Oczywiście. - 'narzeczony' jak to pięknie brzmi.
Podeszłaś do Davida, który przysłuchiwał się całej rozmowie.
- No co tak stoisz? Chodź, narzeczony.
Gdy wyszliście ze szpitala, gorzej się poczułaś. Upadłaś na ziemię i złapałaś się za brzuch. Bardzo Cię bolał. Bałaś się. Bałaś się o Twoje dziecko. David szybko do Ciebie podbiegł.
- Kochanie, co jest?
- Nie wiem, brzuch mnie boli.. David, ja się boję o nasze dziecko! AAU!
- Wytrzymaj kochanie, już po kogoś lecę.
Po chwili przyszedł jakiś lekarz z pielęgniarką i noszami. Położyli Cię na nich i gdzieś zawieźli.
Obudziłaś się na sali szpitalnej, obok cały czas czuwał David. Płakał.
- Kochanie.. jak się czujesz? - powiedział, chlipiąc.
- Nie wiem. Dziwnie. Co z dzieckiem?
- No więc..
Przerwała mu moja lekarka prowadząca.
- Dzień dobry, już pani wie?
- Ale o czym?
- Nie zdążył pan?
- Nie, właśnie miałem jej powiedzieć..
- Ktoś mi powie, co tu się dzieje?
- Przykro mi to mówić.. poroniła pani.
- CO?!
- Na prawdę bardzo mi przykro. - wyszła.
Zaczęłaś płakać jak bóbr. David usiadł na Twoim łóżku i Cię przytulił płacząc.
- Wszystko będzie dobrze, kochanie, nie martw się. - powiedział.
Trochę smutny, ale cóż. Może jutro będzie następny ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz